Nie milkną echa ostatnich podtopień na terenie Biłgoraja. Przyczyną tak poważnej sytuacji, poza obfitymi opadami deszczu, była pęknięta tama na zbiorniku przeciwpożarowym w Rapach Dylańskich. Jak się okazuje, zbiornik od trzech lat funkcjonował bez pozwoleń wodno-prawnych.
Sprawę poruszył radny Piotr Szeliga. Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta pytał nadleśniczego Nadleśnictwa Biłgoraj: - Czy są wszystkie aktualne pozwolenia na ten zbiornik?
- Co do pozwoleń, takie pozwolenie wodno-prawne ten zbiornik posiadał, ale ono już wyekspirowało (wygasło) i było odtwarzane, stąd wiemy, że poziom wody na tym zbiorniku był zgodny z poprzednim pozwoleniem wodno-prawnym - odpowiedział nadleśniczy Marian Kudełka.
- Zgodny z poprzednim pozwoleniem? Ale czy na dzień dzisiejszy są one aktualne? - dociekał radny Szeliga.
- Tak jak mówię, ono wyekspirowało i występowaliśmy o następne pozwolenie wodno-prawne - dodał nadleśniczy Kudełka. Stwierdził także, że: - Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, częściowo rozkopalibyśmy tamę, nie było możliwości jej uratowania, ponieważ woda rozbierała tamę od strony zewnętrznej.
Sprawą tamy zajął się także radny Stanisław Ćwikła, który pytał czy to prawda, że kilka lat temu była sytuacja jej przerwania i czy od tamtego czasu coś zostało zrobione w celu poprawy bezpieczeństwa.
- Nie było żadnego wyłomu w tamie tylko ktoś zniszczył miech, którym odpływała woda, natomiast dowiedziałem się, że awarie zbiorników prywatnych zdarzały się kilkakrotnie i ten zbiornik zawsze tę wodę zatrzymywał - tłumaczył dalej Marian Kudełka.
Obecnie trwa opracowanie ekspertyzy, którą zlecił Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego.
Niezależnie od działań prowadzonych przez Nadleśnictwo Biłgoraj w bieżącym tygodniu odbyło się posiedzenie komisji, pod przewodnictwem Aleksandra Błaszczyka z WINB, która miała m.in. wyjaśnić, czy rzeczywiście zbiornik przeciwpożarowy od 2008 roku funkcjonował bez aktualnych pozwoleń wodno-prawnych.
Jak to się stało, że zbiornik przeciwpożarowy funkcjonował bez aktualnych dokumentów? - Ktoś po prostu zapomniał wystąpić o nowe pozwolenie - przyznał nadleśniczy Marian Kudełka i dodał: - Już zleciliśmy opracowanie nowego operatu wodno-prawnego, ale w trakcie prac doszło do tej tragedii.
red.
REKLAMA
Oceń:
4 głosy
Zbiornik w Rapach nie miał pozwoleń, 5.0000 out of 5 based on 4 ratings
Jesteś już zarejestrowany na bilgorajska.pl? Zaloguj się
Na forum istnieje możliwość oceny wypowiedzi, można oddawać głosy pozytywne jak i negatywne. Dzięki Tobie Forum może być lepsze! Klikaj w ikonę kosza aby zgłosić wpis do usunięcia z powodu nadużycia.
Sonda tendencyjna, powinno być pytanie : czy można było uniknąć powodzi gdyby nie pękła tama w zbiorniku Nadleśnictwa? Odpowiedź oczywista, gdyby ten zbiornik nie wylał, nie byłoby powodzi. Winnych należy usunąć z lukratywnych stołków i ukarać.
Karygodne zaniedbanie instutucjie odpowiedzialnej za zbiornik, czyli Nadleśnictwa. Dawniej to byłi szefowie w Nadleśnictwie, bardzo dbali o jakość zbiornika, zbudowali go i także ścieżkę edukacyjną. A obecnie nawet nie chce się zadbać o to mienie, na czas sprawdzić czy zbiornik wytrzyma napór wody, a to, że nie było aktualnych pozwoleń to kierownictwo Nadleśnictwaa powinno podać się do dymisji.I niech tu przestanie jakiś oszołomski kłamca ujadać, że to wina burmistrza. Na nowy, piękny dom kultury bardzo czakamy.
Wszystkiemu winien Rusłan , jako gospodarz winien wiedzieć co sie dzieje i tlko on odpowada nie za tragednię lecz karygodne zaniedbania . Buduje tlko Pałac Maryli i tylko tym sie zajmuje.
lesniczy zamiast uzywac wymyslnych sformulowan typu wyekspirowac celem zamydlenia oczu mieszkancom Bilgoraja powinien w sposob prosty i wyrazisty oswiadczyc: dalem d... skompromitowalem sie, nie sprawdzilem sie pelniac swoja funkcje, rezygnuje ze stanowiska. mowimy o ludzkiej tragedii ktos musi za to odpowiedziec. brak pozwolen prawnych to bardzo powazny zarzut.
Prawdopodobnie kilkanaście na Rapach - nie lej wody chłopie. Ludzie z Bojar chodziliśmy i nie jest to prawdą. Nie zalałoby tak Bojar gdyby nie ten zbiornik z Nadleśnictwa.
Nie piszę, że stworzonka są ważne od ludzi, tylko próbuję uświadomić to, że nie brak wznowienia czy jak tam zwał pozwolenia wodnoprawnego nie miał wpływu na przerwanie zbiornika. Bywały większe deszcze i zbiornik spokojnie magazynował wodę. A co do artykułu to myślę, że redaktor sam nie wie co pisze; przed zbiornikiem są stawy (prawdopodobnie na Rapach jest ich kilkanaście a może i więcej) podczas deszczów puściły groble około północy na kilku z nich i woda spłynęła do zbiornika, który wstrzymał tą wodę i cały czas przyjmował wodę spływającą z lasów, gdzieś w końcu musiała się ta woda podziać jak przelewała się przez wierzch zbiornika. Nadleśniczy ma RACJĘ zdarzały się wcześniej awarie zbiorników prywatnych i zbiornik nadleśnictwa wytrzymywał ale, kto przewidział, że zdarzy się aż tyle awarii na raz i zbiornik nie wytrzyma? Gdyby nie ten zbiornik to zalałoby wszystkich nad ranem a nie w południe jak pisałem. Jak miejscowi opowiadali to pierwsze groble na stawach puściły około północy- czyli raptem około 12 godzin wcześniej. Pozdrawiam ćwok
Przeczytaj artykuł i wtedy coś napisz. Sam Nadleśniczy przyznaje że zbiornik nie miał aktualnych pozwoleń. Ten sam Nadleśniczy mówi że zdarzały się już awarie zbiorników prywatnych i ten zbiornik to wytrzymywał. Więc nie odbijaj piłki na prywatne zbiorniki. Gdyby nie ten zbiornik i nie przerwanie tamy to nikogo by tak nie zalało. Mieszkam na Romanowskiego i wiem co piszę. Wielka woda napłynęła nie wtedy gdy padały deszcze, ale wtedy gdy tama uległa przerwaniu. Stworzonka takie jak małże są ważniejsze od ludzi?
do ~Drekmor: wstyd, że Pan takie idiotyzmy wypisuje. Zbiornik na Rapach to jeden z pierwszych, który powstał po wodzie tysiąclecia na naszym terenie (lata 1997-2001). Pełni funkcję, przepraszam pełnił funkcję nie tylko zbiornika małej retencji i przeciwpożarową, był rezerwuarem czystej wody, gdzie gnieździ się mnóstwo rzadkich stworzeń (np małże) zarówno Pan radny Szeliga jak i Pan pisze, że nie było pozwoleń- myślę, że pozwolenia były. Dzięki temu zbiornikowi ludzie którzy odczuli skutki przerwania tamy (między innymi i ja) zmierzyli się z tym żywiołem w godzinach południowych a nie 12 godzin wcześniej. Dlaczego 12? ponieważ wtedy przerwało pierwsze groble na prywatnych stawach. Proszę zasięgnąć informacji wcześniej, zanim pisze się komentarz. pozdrawiam ćwok
To wstyd i Hańba żeby nie było pozwoleń na zbiornik który przyczynił sie do tragedii ludzkiej.Kto za to odpowie,bo chce wiedziec kto mi odda pieniadze za zniszczenia w moim domu wywołane przez powódź może ten Pan ze zdjęcia.
Forum jest miejscem wymiany informacji, komentarzy oraz rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wypowiedzi zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie użytkowników portalu, członków redakcji i innych osób. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, lecz nie dotycząca spraw osobistych. Przy komentarzu niezarejestrowanego użytkownika będzie widoczny jego ZAKODOWANY adres IP. Zaloguj/Zarejestruj się. Wydawca portalu bilgorajska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Uważam stanowisko w/w Związku Zawodowego za słuszne pod względem merytorycznym, prawnym i formalnym. Zgodnie z procedurą i prawem materialnym, jeżeli ...
Ale miałem okazje spotkać lek.med.M Grabias.Młoda osóbkę.Ta to potrafi pogadać doradzić.Pożartować i chorego wyprowadzić z błędu.Mało naprowadzić na dobrą słuszna,drogę.Nie jest uparta ...
Organoterapia czyli regeneracja tkanek ludzkich nach Prof.dr.med.Theurer to sensacyjna terapia w walce z nowotwo rem.Niestety w Polsce lekarz nic nie wie ...
Jak sie dostać do Dr Gdańskiej w jakie dni poniedziałek wtorek sroda i o której godzinie jechać na to pogotowie mam problemy z dzieckiem mieszkamy pod Biłgorajem w Korczowie